Wielokrotnie czytając książki chrześcijanskie, bądź słuchając wygłaszanych kazań, gdy wzmiankowano Lota (1 Mojżeszowa rozdziały 11-13,16 i 19) mówiono o nim jako osobie słabej duchowo, ponieważ opuścił Abrahama i zamieszkał w Sodomie, której mieszkańcy byli bardzo grzeszni. Jego postawa duchowa jest często przenoszona do czasów obecnych, jako przykład życia cielesnych chrześcijan, którzy nie pozwalają prowadzić swojego życia Duchowi Świętemu. Ostatnio jednak zacząłem rozmyślać nad fragmentem z Listu Piotra mówiącym o Locie – 2 Piotra 2;7-9: “Natomiast wyrwał sprawiedliwego Lota, udręczonego przez rozpustne postępowanie bezbożników, Gdyż sprawiedliwy ten, mieszkając między nimi, widział bezbożne ich uczynki i słyszał o nich, i trapił się tym dzień w dzień w prawej duszy swojej. Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia, bezbożnych zaś zachować na dzień sądu celem ukarania,.”
Fragment ten w zupełnie innym świetle ukazuje Lota – nie skupia się na jego kłopotach rodzinnych (żonie zamienionej w słup soli, czy córkach upijających ojca i będących protoplastami Moabitów i Ammonitów – narodów wrogich Izraelowi) a dotyka jego duszy. I rzeczywiście Sodoma była złym miejscem do zamieszkania. Ludzie tam żyjący byli bezbożni i źli. Możemy skrytykować Lota, iż tam zamieszkał. A może jednak wolą Bożą było, aby zamieszkał tam ktoś sprawiedliwy i świadczył o Bożej sprawiedliwości? Może zbyt pochopnie czytając o Locie widzimy go w niepozytywnym świetle. W cytowanym fragmencie apostoł Piotr dwukrotnie mówi, iż Lot był sprawiedliwy, iż posiadał prawą duszę i podkreśla, że Pan pobożnych wyrywa z pokuszenia. A więc Lot przedstawiony jest jako sprawiedliwy, prawy i pobożny człowiek. Dlaczego więc posiada przyszytą łatkę cielesnego, nieduchowego człowieka? Czy tylko dlatego, że żona i córki nie stanęły na wysokości zadania lub dlatego, że mieszkał w Sodomie? A gdzie Ty mieszkasz drogi czytelniku? Czy we wspaniałym mieście, pobożnej dzielnicy, pośród jedynie bogobojnych i prawych sąsiadów? Czy chciałbyś, aby widziano ciebie przez pryzmat sąsiadów mieszkających obok. Myślę, że mogłoby to być bardzo krzywdzące, zwłaszcza jeśli z całego serca starasz się wieść prawe życie. Lot widział bezbożne życie Sodomy, był tym udręczony. A że nikt, łącznie z żoną i córkami nie chciał go posłuchąć, to już inna sprawa. Prawe życie nie gwarantuje nam posłuchu u ludzi… Prawe życie, to nagroda sama w sobie i gwarancja zapisana w cytowanym fragmencie: “Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia, bezbożnych zaś zachować na dzień sądu celem ukarania.”

I jeszcze jedna refleksja nasunęła mi się podczas czytania – Lot widząc zło ludzi dookoła niego, trapił się tym dzień w dzień w prawej duszy swojej. Ta postawa niech będzie papierkiem lakmusowym sprawdzającym nasze własne życie duchowe. Czy Ty drogi czytelniku trapisz się w swym sercu z powodu zła panującego dookoła i tak często spotykanego? Czy wołasz do Boga, by dopomógł ci żyć życiem pobożnym i sprawiedliwym? Czy szukasz Jego woli, by On w swojej mocy mógł użyć twojego zycia i twoich sił do powstrzymania panoszącego się grzechu? Mówię tu choćby o pijaństwie, narkomanii, rozwiązłości seksualnej, pogoni za pieniądzem, hedonizmie, czy też obłudnej pobożności na pokaz, by ludzie nas widzieli…

Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć twierdząco, jeśli twoja dusza nie jest strapiona z powodu powszechnej bezbożności ludzi, to wołaj do Pana Jezusa Chrystusa o pomoc – On zawsze nienawidził grzechu i miłował sprawiedliwość. I On się nie zmienił!