UZASADNIENIE KATECHETYCZNEJ DZIAŁALNOŚCI KOŚCIOŁA

Dariusz Spławski

CZY WIARA POTRZEBUJE ROZUMOWEGO UZASADNIENIA
I W JAKI SPOSÓB MOŻNA JĄ UZASADNIĆ

Spis treści

Wstęp3
1. Relacja wiara – rozum w opinii Ojców Kościoła4
2. Główne stanowiska w kwestii fides et ratio5
3. Czy wiara potrzebuje rozumu?7
4. Wypośrodkowanie9
5. Uzasadnianie naszej wiary11
Zakończenie14
Bibliografia16

Wstęp
Patrząc na ludzi żyjących w różnych częściach świata, w różnych kulturach widzimy jak zawsze zadawali pytania dotyczące ich egzystencji. Kim jestem? Skąd się wziąłem? Co będzie po śmierci? Dlaczego istnieje zło i skąd się wzięło na świecie? Czy Bóg istnieje? Podobne pytania są standardowe w swej treści. Zadawanie ich jest dowodem na powszechną niewiedzę oraz pragnienie zrozumienia i poznania rzeczy, faktów czy zdarzeń, które wykraczają poza zdolności poznawcze człowieka. Stawianie pytań otwiera źródła poznania. Brak pytań jest wyrazem nieobecności pragnień by poznać i zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Już starożytni w filozofii – umiłowaniu mądrości  upatrywali wyższego, oświeconego życia prowadzącego do zrozumienia i wolności, bądź wyzwolenia duszy. Odpowiedzi na zadawane pytania często nas nie satysfakcjonują lub są satysfakcjonujące do czasu. Później pojawiają się nowe pytania lub wracają stare. Poświadcza to, iż nasze władze poznawcze są ograniczone oraz, że nasze dążenie do poznania jest trwałe. Dzieje Apostolskie mówią o Bogu iż: ”Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, Żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież nie jest On daleko od każdego z nas” .
To stwierdzenie Pisma Św. ukazuje, iż Bóg uczynił człowieka szukającym i jest to cecha zaszczepiona przez Stwórcę. Widzimy więc, że zarówno postępowanie ludzi, jak i Pismo Św. ukazują człowieka jako zawsze pytającego i zawsze poszukującego prawdy na temat otaczającego go świata. W związku z powyższym stwierdzeniem niezwykle ciekawym jest pytanie: Czy wiara potrzebuje rozumowego uzasadnienia i w jaki sposób można ją uzasadnić?

Relacja wiara-rozum w opinii Ojców Kościoła
Analiza wzajemnych relacji wiara-rozum nie jest nowa, pozostaje jednak ciągle aktualna . Pojawiła się już w zaraniu chrześcijaństwa, kiedy myśl teologiczna młodego Kościoła musiała zmierzyć się z liczącą już kilkaset lat filozofią grecką. Justyn wybitny apologeta II wieku twierdził, że rozum ludzki sam może dojść do poznania prawdy, ponieważ oświeca go boski Logos – Chrystus . Logos zrodzony przez Boga przed stworzeniem świata jest nauczycielem i przewodnikiem prowadzącym do Niego. Każdy człowiek posiada w swym umyśle nasienie Logosu (spermata tu Logu), ponieważ są one rozsiane na całą ludzkość. Idąc tym tokiem rozumowania uczył, że prorocy Starego Testamentu i wybrani filozofowie pogańscy (Heraklit, Sokrates, Muzoniusz) posiadali nasienia Logosu i  poprzez to wykazywali się zdolnością poznania prawdy, i żyli według zasad Słowa Bożego – byli poniekąd chrześcijanami przed narodzeniem Chrystusa. Z tego też powodu niektóre tezy tych filozofów były zbieżne  z nauką chrześcijańską, w której jest cała prawda.  Justyn preferował argumenty rozumowe i przedstawiał prawdy wiary przy pomocy terminów i pojęć filozoficznych. Również inny Ojciec Kościoła, twórca teologii spekulatywnej – Tytus Flawiusz Klemens  znany jako Klemens Aleksandryjski (150-215 r.), gruntownie wykształcony w filozofii i literaturze greckiej usiłował wykazać, że istnieje zgodność między wiarą i wiedzą. Bronił wiary przed herezjami i walczył z fałszywą gnozą przy pomocy gnozy ortodoksyjnej. Dążył do pogłębienia wiary za pomocą filozofii i wykazywał, że istnieje zgoda pomiędzy wiarą i wiedzą. Również Augustyn stwierdzał, że to, co prawdziwe u filozofów zostało przejęte z Biblii i dlatego np. Platona traktowano jako ucznia Mojżesza i proroków. To co błędne było własnym wykładem greckich myślicieli. Natomiast inny Ojciec Kościoła – Tertulian odrzucał myśl i kulturę grecką jako zupełnie nieprzydatną chrześcijanom. Zaś Boecjusz Seweryn (480 –524r.) zwany „ostatnim Rzymianinem” radzi by połączyć wiarę i rozum. Opinia o Boecjuszu jako o prawowiernym chrześcijaninie spowodowała, że wczesnośredniowieczni autorzy nie obawiali się studiować pogańskich filozofów i wykorzystywać starożytnej logiki do interpretowania prawd wiary i budowania świeckiej nauki.

Główne stanowiska w kwestii fides et ratio
Widzimy więc już na podstawie tych kilku przykładów, że od początków chrześcijaństwa obecne były prądy preferujące wyłącznie rozum, wyłącznie wiarę, bądź radzące połączyć wiarę z rozumem. Wielu autorów opisując zależności pomiędzy wiarą i rozumem (fides et ratio) stosowało terminy teologia i filozofia jako synonimy opierania życia na wierze bądź rozumie. Do dnia dzisiejszego istnieją co najmniej cztery zasadnicze stanowiska w rozpatrywanym temacie:
•Wiara i rozum (lub teologia i filozofia) nie spotykają się ze sobą. Zarówno wiara jak i rozum są autonomiczne. Więcej, niezależny od wiary rozum radzi sobie dużo lepiej z problemami życia. W tym podejściu zajmowanie się sprawami wiary i religią jest poniżej godności rozumu, jest uwłaczaniem mu jako zajmowaniem się sprawami nielogicznymi, mrzonkami i wymysłami. Wiara i rozum są tak odległe od siebie i tak różne sobie, że nawet ze sobą nie walczą. W tym podejściu nie ma żadnego racjonalnego powodu by zajmować intelekt analizą problemów religijnych. Ludzie budujący swój światopogląd według powyższego schematu są zdumieni, gdy jakiś myśliciel, filozof zdradza religijne zainteresowania. To jest przecież tak poniżające dla godności rozumu .
W przeciwnym zaś obozie twierdzenie brzmi: wiara nie potrzebuje rozumu bo jest daleko lepsza dla człowieka niż dociekania rozumowe. Tomasz A Kempis pisał: „Nasze poznanie rozumowe i zmysłowe często nas myli i dostrzega niewiele. Na co się przyda zgłębianie spraw zakrytych i niepojętych, skoro w dzień sądu nie będziemy oskarżeni o to, żeśmy ich nie znali? Wielką jest nierozwagą, zaniedbawszy rzeczy pożyteczne i potrzebne, zabiegać o to, co tylko ciekawe a niebezpieczne. Mamy oczy a nie widzimy. Cóż nas obchodzić mogą szkolne spory o rodzaje i gatunki? Do kogo Słowo Przedwieczne przemawia, ten się nie gubi w gmatwaninie teorii” .
•Drugie podejście wykazuje wewnętrzną sprzeczność wiary i rozumu. Nie istnieje tutaj, jak w podejściu pierwszym koegzystencja bez mieszania się rozumu w sprawy wiary i na odwrót. Tutaj występuje zdecydowane ścieranie się – np. Tertulian broniący wiary przed intelektem i (z obozu przeciwnego) choćby przykład Marksa i Engelsa, którzy z pozycji rozumu walczyli z wiarą uznając religię za wroga, z którym należy walczyć. Innym człowiekiem walczącym z wiarą był Fryderyk Nietzsche. Ogłosił on śmierć Boga. Według niego społeczeństwo Zachodu wykluczy ograniczające pojęcie Boga ze swej świadomości dzięki osiągnięciom nauki i techniki i w ten sposób człowiek osiągnie pozycję mu należną – stanie się najważniejszą wartością. Człowiek jest poznawalny, w przeciwieństwie do abstrakcyjnego Boga. Bóg był istotą godną pożałowania, która zabraniała ludziom niemalże wszystkiego, nakazywała bać się cielesności, myślenia, namiętności. Ponadto kościoły używały Boga jako straszaka.
•Wiara i rozum potrzebują się wzajemnie tak bardzo, że tworzą jedność. To stanowisko zapoczątkował św. Augustyn. U niego mądrość chrześcijańska obejmowała zarówno filozofię jak i teologię.
•Czwarty pogląd akcentuje nie tylko potrzebę współpracy wiary i rozumu, ale mówi o wzbogacaniu obydwu dziedzin, przy jednoczesnej ich odrębności w metodach badawczych. To jest stanowisko św. Tomasza z Akwinu. Uczył on, że człowiek potrzebuje obydwu dyscyplin, które nie powinny sobie zaprzeczać, jeśli każda będzie stosowała właściwe sobie metody badań i nie będzie wkraczała na teren drugiej.

Czy wiara potrzebuje rozumu?
Patrząc na różnorodne podejścia do kwestii wiara – rozum warto być otwartym na całą prawdę. Nie można czegoś odrzucić tylko dlatego, że nie obejmujemy tego własnym rozumem lub nie umiemy wyjaśnić. Odrzucając wiarę zostajemy skazani na własną logikę, która przecież jest zawodna. Bezsilność choćby w obliczu problemów moralnych, socjalnych czy zdrowotnych zdradza, że rozum samodzielnie nie zna właściwej odpowiedzi dotyczącej ich rozwiązania. Z drugiej strony przyjmowanie czegoś przez wiarę, z pomijaniem argumentów logicznych, może prowadzić do wielu skrzywień i fanatyzmu. W tym wypadku człowiek zostaje skazany na własne uczucia i przekonania. Historia ludzkości pełna jest przykładów, problemów, a nawet wojen spowodowanych zaakceptowaniem lub odrzuceniem poglądów zarówno czysto racjonalnych jak i religijnych. Historia uczy nas również, iż najlepszym doradcą w konfliktach nie jest obstawanie przy swoich tezach i dążenie do własnych celów bez oglądania się na następstwa, lecz dialog.
Aurelisz Augustyn w dziele „O życiu szczęśliwym” napisał: „Gdyby do przystani filozofii, skąd już łatwy dostęp na stały ląd, do krainy szczęśliwego życia, wiodła jedynie droga wytyczona rozumem oraz świadomy wysiłek woli, to o wiele mniejsza liczba ludzi docierałaby do niej. A przecież i teraz, jak widzimy, niewielu ją osiąga, a i ci nie na stałe…”. Zarówno odrzucenie wiary jak i rozumu owocuje dewastacją sposobu myślenia. Wielu autorów nazywa takie podejście zniewalającym z prostej przyczyny, że tylko poznanie całej prawdy wyswobadza. Diada wiara-rozum najpełniej odpowiada otwartości na prawdę. Nie popiera ani laicyzacji życia, ani jakiejś ideologii, nie rozpatruje życia jedynie z punktu widzenia jakiegoś wyznania chrześcijańskiego, czy naukowo uzasadnianej tezy. Korzystając z powyższej diady możemy dostrzec bardzo szybko różnice, a nawet poróżnienia, a przez to łatwo ustalić ich zakres, dynamikę i pochodzenie. Tym samym łatwo usuwać stany zapalne i nieciągłości twierdzeń, zarówno ze strony rozumu jak i wiary.
Dla Kościoła pytanie o racjonalizm życia było zawsze pytaniem o relację rozum-wiara. Nie chodzi tu o wyrysowanie jasnej granicy między rozumem a wiarą, ale o miejsce wzajemnego ich spotkania. Racjonalizm absolutny jest błędny, ale także nie do przyjęcia jest fideizm. Idea absolutnej autonomii rozumu jest abstrakcyjna i nigdy nie potwierdzona przykładem wziętym z życia. Nawet wiara ludzi niewykształconych nie jest wiarą ślepą, to znaczy nierozumną. Odseparowanie rozumu od wiary jest największym niebezpieczeństwem racjonalizmu. To odseparowanie, czy nawet niekiedy stawianie rozumu w miejsce boskiego autorytetu skutkuje osłabieniem ludzkiej wolności. Trzeba zaznaczyć, że racjonalizm zniewala w równym stopniu, co ślepa wiara. W pierwszym przypadku absolutny rozum szuka materialnych kryteriów prawdy, w drugim uczucia skazane są na wyłączne z sobą samym przebywanie. W jednym i drugim przypadku człowiek zostaje skazany na jednostronne postrzeganie rzeczy. Wiara i rozum stanowią dwa aspekty, dwie strony tej samej osoby ludzkiej. Naukowiec podziwiający świat poznawalny zmysłami staje się pokorny wobec nadprzyrodzoności i ostrożny w wydawaniu jednoznacznych sądów w kwestii rzeczywistości materialnej. Poróżnienie wiary i rozumu, to jak buntowanie głowy przeciwko sercu. A przecież jako istoty ludzkie jesteśmy dualistycznej natury. Głupotą byłoby mówienie sercu, iż nie ma rozumu  . Również rozum, choć nie umie ująć tego w naukowe ramy musi uznać choćby w istnieniu sumienia, iż nasze życie jest współoglądane i osądzane przez Kogoś moralnego, potężnego i niewidzialnego.

Wypośrodkowanie
Właśnie w wypośrodkowaniu pomiędzy wiara i rozumem leży klucz do wolności człowieka. Przestrzeń wolności ludzkiej rozpościera się między rozumem i wiarą. Wolność człowieka nie leży bowiem jedynie w kwestii poznawczej, ale dotyka też sfery etycznej i moralnej życia. Prawdziwa wolność rozgrywa się między osobami – miedzy człowiekiem i objawiającym się Bogiem. W chrześcijaństwie objawienie dotyczy nie tylko kwestii poznawczych, niezależnie czy przez rozum czy wiarę, ale zawiera w sobie wymiar personalistyczny dotykając autonomii i komunii stworzenia i Stwórcy. Z tego powodu samo określenie wiara-rozum i zależność między nimi nie jest w stanie opisać tak złożonego zjawiska, jakim jest relacja między człowiekiem i jego Stwórcą. Dlatego dobrze jest oprócz diady wiara-rozum użyć nieraz dla uściślenia naszego postrzegania diady natura-nadprzyrodzoność. Już samo odkrycie złożoności relacji człowieka z Bogiem powinno wystarczyć, by przeciwnicy łączenia wiary z rozumem uznali potrzebę ich współpracy we wzajemnym ubogacaniu poznania. Tylko wtedy możemy rozpocząć otwieranie się na całą objawioną prawdę. Człowiek ze swej natury, dla zyskania prawdy o Bogu i sobie samym, nie może wyrzec się ani rozumu, ani też wiary w Boga. List do Rzymian opisując grzeszników stwierdza: „Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak, iż nic nie mają na swoją obronę” . Tomasz z Akwinu w swoim komentarzu do powyższego fragmentu Pisma napisał, że człowiek swoje pojęcia przedstawia drugiemu człowiekowi przy pomocy znaków zewnętrznych (głos lub pismo), natomiast Bóg daje światło wewnętrzne, które daje poznanie oraz znaki zewnętrzne (stworzenia zmysłowe) .
Pismo Św. opisuje fenomen poznania osoby Boga przez wiarę. Samo Pismo Św. nawołujące do wiary, poznania Boga przez wiarę i życia z wiary nie przeczy i nie przekreśla możliwości rozumowego dotarcia do cząstkowego objawienia Boga – Jego mocy, wielkości, mądrości, wspaniałości. Ze smutkiem należy stwierdzić, że wielu kochających Boga ludzi odrzuca rozum, jako niegodny wierzącego człowieka. Pismo Św. zachęca w 1 Liście Piotra chrześcijan, by byli: „[…]zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej”.  Niemożliwym jest bronić swej wiary i płynącej z niej nadziei bez rozumnego jej przedstawienia i argumentacji. Trudno uznać za wytłumaczenie chrześcijańskiej nadziei poprzez stwierdzenie: „wierzę i już”. Wygląda na to, że wielu wierzących w Boga zasłania się wiarą, żeby uniknąć konieczności myślenia. Odrzucenie rozumu jest dla nich bardzo dobrą zasłoną dla lenistwa i braku pracy nad pogłębieniem poznania Boga przez studiowanie Jego Słowa. Jest to tym bardziej smutne, ponieważ tylko rozumna wiara nadaje życiu ludzkiemu sens. Naturalnym zachowaniem jest fakt, że każdy z nas stara się w racjonalny sposób wytłumaczyć to, w co wierzy. Podejmujemy wysiłki, aby samemu sobie i innym udowodnić, że Bóg istnieje a wiara w Niego nie jest cofnięciem się w rozwoju intelektualnym i zaufaniem jakimś zabobonom oraz niesprawdzalnym podaniom rybaków i celników. Myślę, że każdy kto nawraca się do Boga chciałby mieć gotowy wzór matematyczny dowodzący istnienia Boga. Jakże prosto przekonywałoby się ludzi do wiary w Boga, gdybyśmy posiadali stuprocentowy, niepodważalny dowód na Jego istnienie. Jednakże poznanie rozumowe często uwarunkowane jest posiadaniem uprzedniej wiary. Dlaczego? Ponieważ nie uznawanie Boga w konsekwencji sprawia, że nie zajmujemy się szukaniem dowodów na Jego istnienie. Również inna konsekwencja uznania Boga – moralna odpowiedzialność przed Nim (choć nie uznając Go i tak pozostajemy przed Nim odpowiedzialni) i w konsekwencji konieczność zmiany stylu życia powoduje niechęć do szukania Boga. Człowiek sam wybiera, czy pójdzie za głosem serca czy też rozumu. Wspaniałym jest fakt, iż serce i rozum mogą mówić wspólnie. Nasza wiara powinna być przemyślana. Zawsze będą istnieć sprawy, gdzie wiara wyprzedza rozum, gdzie panuje zasada „uwierz, abyś zrozumiał”. Wiara jest rozumna. Stwierdzenie, byśmy wierzyli, aby zrozumieć, jest samo w sobie rozumne – to rozumem można pojąć, że do pewnych rzeczy można dojść najpierw przez wiarę, a dopiero wewnątrz niej przez rozum. Przy takiej argumentacji okazuje się, że pierwszy krok należy do rozumu. Niezależnie jednak, czy przyjmiemy, że rozum jest przed wiarą, czy wiara przed rozumem, bezsprzeczna jest potrzeba współpracy wiary i rozumu.

Uzasadnianie naszej wiary
Patrząc na otaczające nas życie musimy stwierdzić, że również nasza wiedza opiera się na wierze. Jest to komiczne, gdy utrzymujemy, że opieramy się tylko na rozumie, a przecież wierzymy, że ziemia kręci się wokół Słońca, że temperatura powierzchni Słońca wynosi ok. 5500 °C, natomiast jego jądra ok. 13,6 miliona °C   itp. Wierzymy w tym wypadku naukowcom na słowo i wiara ta nie wynika z osobistej weryfikacji podawanych przez nich faktów. Z poznaniem Boga jest podobnie. Nie widzieliśmy Go, ale Jezus Go widział. On umarł i zmartwychwstał i jest niedoścignionym ekspertem w dziedzinie znajomości Boga, człowieka i całego świata niewidzialnego. Więcej, przyjmując, że Bóg świat stworzył jakże nierozumnym byłoby odrzucenie Wszechmocnego w pysze umysłu. Samo twierdzenie, że coś lub ktoś nie istnieje tylko dlatego, że ja tego osobiście nie widziałem i/lub nie doświadczyłem jest zwykłym obskurantyzmem. Przecież nie widzieliśmy fal radiowych, a oglądamy telewizję, słuchamy radia. Nie widzieliśmy promieni Roentgena, a one kpiąc sobie z naszej niewiary w ich istnienie rysują na kliszy fotograficznej obraz naszego układu kostnego i narządów wewnętrznych.
Wiara, bez rozumu, bez wiedzy jest pusta, a wiedza bez wiary istnieć nie może.
Czym jest wiara, bez poznania (wiedzy) Bożego Słowa? Wiara, jest podstawą naszego życia, a żeby wiedzieć jak żyć w sposób właściwy potrzebujemy poznawać również przez rozum objawienie Boże zawarte w Biblii. Chrześcijanin ma opierać swoją wiarę na zdrowym rozumie. Dlaczego? Ponieważ wiara jest najpierw osobowym przylgnięciem człowieka do Boga. Równocześnie i w sposób nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem (przez rozumowanie) całej prawdy, którą Bóg objawił. Wiara chrześcijańska pomaga przy pomocy łaski Bożej znaleźć Kogoś, Komu można w pełni i bezgranicznie zawierzyć. Chrześcijanin opiera swoje życie na dwóch filarach i żadnego nie odrzuca, bo wie, że rozum jest tak samo ważny jak wiara. Stwierdzenia Biblii: „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie!”  nie możemy interpretować jako nakaz porzucenia rozumnego życia. Bóg stworzył nas jako istoty rozumne, więc mamy z tego korzystać. W sprawach jasno określonych w Biblii, choćby nasz rozum temu się sprzeciwiał powinniśmy zaufać przesłaniu Słowa Bożego. Literalne tłumaczenie Pisma świętego fałszuje prawdę i wprowadza nieuzasadniony rozdźwięk między rozumem i wiarą. W tym miejscu należy nadmienić, iż przekonanie, wiara w coś nigdy nie stwarza faktu, np. mogę wierzyć, że jutro spadnie deszcz, ale moja wiara nie jest gwarantem jutrzejszego deszczu. Wiara jest na tyle wartościowa, na ile wartościowy i prawdziwy jest obiekt wiary. Pismo Św. bardziej akcentuje przedmiot wiary (Bóg, Jezus Chrystus) aniżeli sam akt wiary. Jezus powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” . Aby wiara nasza nie okazała się daremna, musimy zbadać obiekt naszej wiary. Apostoł Paweł sprawdzał to, w co wierzył: „A udałem się tam na skutek objawienia i wyłożyłem im na osobności, zwłaszcza znaczniejszym, ewangelię, którą zwiastuję między poganami, żeby się czasem nie okazało, że daremnie biegnę czy biegłem”.  Nie powinniśmy podchodzić do wiary w sposób, który opisuje anegdota o filozofie G. Heglu . Według niej Hegel przedstawiał historię, w której opisywał serie wydarzeń. Jeden ze studentów zaoponował stwierdzając: „Ależ panie profesorze, fakty przebiegały inaczej”. Odpowiedź brzmiała: „Tym gorzej dla faktów”.
Nie powinniśmy wierzyć w to, w co chcemy wierzyć. To rozum pomaga nam weryfikować fakty. Trudno jest odpowiedzieć, czy najpierw jest potrzebna wiara a później rozum czy odwrotnie. W życiu ludzkim te dwie dziedziny przeplatają się i wspomagają wzajemnie. Nieraz wiara poprzedza zrozumienie, kiedy indziej zrozumienie faktów doprowadza nas do głębszej wiary.
Często wierzący jest oskarżany o intelektualne samobójstwo. Zarzutami jest wiara w Boga, cuda, Jezusa Chrystusa i Jego zmartwychwstanie. Ludzie zakładają, że wiara równa się zabobonowi i ignorancji. Już Celsus stawiał zarzuty chrześcijanom, iż to ludzie „nieokrzesani i prości” . Jednak wiara chrześcijańska jest inteligentną wiarą i zawsze opiera się na faktach rzeczywistych, choć są one niedoceniane i niedostrzegane przez umysły ludzi odrzucających wiarę. Wielu twierdzi, że ma intelektualny problem ze zrozumieniem wiary chrześcijańskiej. Najczęściej jednak mają emocjonalne lub intelektualne wymówki. Wielu nie wierzy z powodu własnej niewiedzy. Nie jest to niewiedza dotycząca osoby Boga czy Jezusa Chrystusa, gdyż bliskie poznanie ich jest możliwe jedynie przez wiarę. Owa niewiedza dotyczy raczej faktów potwierdzających prawdziwość wiary chrześcijańskiej, czy samej Biblii, na której chrześcijaństwo opiera swe twierdzenia. Ukazując fakty, uzasadnienia naszej wiary osobom niewierzącym niekoniecznie je przekonamy, by zostały chrześcijanami. Jednak będziemy mogli w ten sposób wykazać, że problem nie dotyczy sfery intelektu, lecz ich wolnej woli, która odrzuca przedstawiane fakty. Głównymi wymówkami by odrzucać wiarę (które zresztą wynikają z wiary w kłamstwa) jest właśnie niewiedza dotycząca prawdziwego chrześcijaństwa, czym ono jest. Smutne, że sami chrześcijanie często utwierdzają umysły niewierzących poprzez prowadzenie religijnego, pełnego formalizmu życia, przez które ugruntowują przekonanie o nieintelektualności i nudzie chrześcijańskiego życia.

Zakończenie
Zachowanie właściwych relacji między rzeczywistością racjonalną i rzeczywistością wiary jest bardzo dobrą odpowiedzią na postawione w temacie pracy pytanie: „Czy wiara potrzebuje rozumnego wyjaśnienia?” Człowiek dociekający prawdy nie powinien bać się rozumu. Tak naprawdę rozum staje po jego stronie w poznaniu prawdy i docieraniu do źródła prawdy – Jezusa Chrystusa, który jest najdoskonalszym objawieniem Boga. Syntezą teologicznych i filozoficznych dociekań, a więc wynikiem nieustannego poszukiwania wiary i racjonalizacji świata jest odkrycie cudu zbawienia w Chrystusie i zrozumienia sensu istnienia człowieka, który jest nazywany koroną Bożego stworzenia. W objawieniu i zrozumieniu prawdy odnajdujemy również wspaniałe pragmatyczne wskazówki, by żyć w sposób godny statusu jaki Bóg dał człowiekowi. Podsumowując należy stwierdzić, że rozum potrzebny jest do tego, abyśmy szukając prawdy mogli otworzyć się na poznanie prawd wiary. Rozum musi jednak uznać swoje granice, ponieważ prawdy wiary przewyższają jego naturalne zdolności poznawcze. Pomimo ograniczeń poznawczych rozumu ze względu na fakt stworzenia nas przez Boga jako istot rozumnych wiara, którą przyjmujemy i przekazujemy innym, potrzebuje rozumnej podstawy. Na pewno możemy podkreślić, iż potrzebujemy rozumnej wiary lub wiary ze zrozumieniem. Naszą wiarę zaś zawsze powinniśmy uzasadniać faktami, na których się opieramy. Tylko wówczas dajemy niewierzącym solidne podstawy (niwelujące ich uprzedzenia i niewiedzę), które mogą przyjąć i rozpocząć drogę wiary prowadzącą do osobistego poznania Boga i Zbawiciela.

Przypisy:
Filozofia (gr. φιλοσοφία) oznacza dosłownie „umiłowanie mądrości” – termin jest obecnie używany w różnych znaczeniach. Treść rozważań filozoficznych ulegała historycznym zmianom i jest uzależniona od przyjętej koncepcji filozofii. W starożytności utożsamiana z wiedzą, której źródłem jest ciekawość, zdziwienie światem (Platon, Arystoteles) oraz wątpienie. Inspiracją do filozofii była także świadomość śmiertelności, skłaniającą do pytania o sens życia. Jako podstawowe problemy filozofii Platon wymieniał Prawdę, Dobro i Piękno. Immanuel Kant wymieniał cztery podstawowe pytania filozofii: Co mogę wiedzieć? (na które odpowiedź daje metafizyka)
Co powinienem czynić? (na które odpowiedź daje etyka) Na co mogę mieć nadzieję? (na które odpowiedź daje religia) Czym jest człowiek? (na które odpowiedź daje antropologia). Współczesnej filozofii pozostała jednak pewna grupa najbardziej podstawowych zagadnień, które nie są ujęte w innych naukach ze względu na ich ogólny charakter. W szczególności filozofia stara się odpowiadać na podstawowe pytania dręczące ludzi od wieków, takie jak: Jaka jest natura wszechrzeczy? Kim jest człowiek i dokąd zdąża? Co to znaczy istnieć? Jak odróżnić prawdę od fałszu?, zob. Wikipedia, wolna encyklopedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia#Pojęcie_filozofii.
Dz. Ap. 17,26.27, Biblia, to jest Pismo Św. Starego i Nowego Testamentu, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1982.
Może o tym świadczyć podjęcie tematu w 1998 r. przez zwierzchnika kościoła katolickiego Jana Pawła II w encyklice Fides et ratio mówiącej o relacjach między wiara i rozumem skierowanej do biskupów katolickich. Por. Jan Paweł II, Fides et ratio,  http://www.vatican.va/edocs/POL0023/_INDEX.HTM, 1998
Por. F. Draczkowski, Patrologia, Lublin 1998, edycja komputerowa: www.mikolaj-bydgoszcz.home.pl/patrologia/patrologia.htm, s. 32n.
Tamże, s.52.
J. H. Johnson z Klubu Myślicieli powiedział: „Religijne przekonania są przeciwne zdrowemu rozsądkowi. Nie ma żadnych aniołów, diabłów, piekieł, nieba, duchów ani cudów. Te zabobonne wierzenia są rozpowszechnione w celu sprawienia, aby czujący winę wierni wierzyli, że przez płacenie pieniędzy grupie kapłanów będą lepiej traktowani przez jakiegoś boga. Nie ma nic nadnaturalnego- nic przeciwnego prawu naturalnemu”, cyt. za J. McDowell i D. Stewart, Odpowiedzi na trudne pytania, Kraków 1988, s.175.
Tomasz A Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, Kraków 1989, s.16n.
Biblia, dz. cyt., Rzym.,1,19n.
Zob. św. Tomasz z Akwinu, Wykład Listu do Rzymian, Poznań 1987, s. 31.
Tamże, 1 P 3,15.
Wikipedia, wolna encyklopedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Słońce.
Biblia, dz. cyt. Przyp. 3,5.
Tamże, J 14,6.
Tamże, Gal.2,2.
J. McDowell …, dz. cyt., s.185.
Orygenes, Przeciw Celsusowi, edycja kom

Bibliografia
1.Biblia, to jest Pismo Św. Starego i Nowego Testamentu, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1982
2.Drączkowski F., Patrologia, edycja komputerowa: www.mikolaj-bydgoszcz.home.pl/patrologia/patrologia.htm, Lublin 1998
3.Jan Paweł II, Fides et ratio, http://www.vatican.va/edocs/POL0023/_INDEX.HTM
4.McDowell J. i Stewart D., Odpowiedzi na trudne pytania, Kraków 1988
5.Orygenes, Przeciw Celsusowi, edycja komputerowa: www.źródła.historyczne.prv.pl, 2004
6.Tomasz A Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, Kraków 1989
7.Tomasz z Akwinu, Wykład Listu do Rzymian, Poznań 1987
8.Wikipedia, wolna encyklopedia, http://pl.wikipedia.org

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ALL RIGHTS RESERVED